- JAN CZEKANOWSKI

W

rej »

-_ ZAGADNIENIA -_ ANTROPOLOGII

(ZARYS ANTROPOLOGII TEORETYCZNEJ) > A,

> 1948 NAUKOWA T SZCZĘSNY i S-ka

SSPUSSKRZZSENGZCY,

+ j.

-Spis rzeczy

O ESSPIS TYCH 5. 0000 LAS CA

- Przedmowa

"WSTĘP. PERSPEKTYWY HISTORYCZNE Wielkie syntezy XVIII wieku Połowiczne osiągnięcia XIX wieku . Mendelistyczna synieza XX wieku .

" ROZDZIAŁ I. DZIEDZICZNOŚĆ Mendelizm

ZADŁÓ Tablica korelacji GoUE dE Regresja i współczynnik dziedziczności

Prawa Galtona i Pearsona a darwinizm

Ogólne prawo dziedziczności . ; _ ROZDZIAŁ 11. ZRÓŻNICOWANIE SEROLOGICZNE . Grupy krwi Interpretacja Bernsteina Serologia a dobór

U

: Zróżnicowanie serologiczne a morfologia . ŻE: Ee. , ROZDZIAŁ II. WZROST A ŚRODOWISKO

Główne etapy badania wzrostu x 4

Dziedziczność wzrostu

Plastyczność WZROSTU: 4% 023 6-46

Środowisko a dziedziczność

. BOZDZIAŁ IV. CECHY PIGMENTACYJNE

- Dziedziczność barwy oczu . .

Barwa włosów i ciemnienie .

| Pierwsze syntezy antropologiczne i ROZDZIAŁ V. ZMIENNOŚĆ A WSKAŹNIKI MORF OLOGICZNE Zmienność . biologiczna a systematyka Metoda diagnozy różniczkowej j WAWA: Wskaźniki morfologiczne a określanie systematyczne .

/ 29-68

9-52

55—59

60—68.

ROZDZIAŁ VI. NIEJASNOŚCI ZRÓŻNICOWANIA PSYCHICZ- NEGO. . ż Zróżnicowanie psychiczne . Współzawodnictwo a rasa . Sy! Ę Zagadnienie rasowego zróżnicowania uzdolnień .

ROZDZIAŁ VIL SYNTEZA I KONTROLA OSIĄGNIĘĆ SYSTE- MATYKI ;

Wyniki w dziedzinie systematyki

Synteza wyników określania i szacunków Kontrola wyników określania systematycznego Bezpośrednie obliczanie składu antropologicznego . Zastosowania systematyczne wzorów: analitycznych . Przykład zastosowania metody analitycznej

ROZDZIAŁ VII. OSIĄGNIĘCIA TEORETYCZNE 1 ICH ZA- STOSOWANIA . Osiągnięcia teoretyczne ' Zastosowania praktyczne antropologii Perspektywy zakresu antropologii Istota przeobrażeń antropologii

BIBLIOGRAFIA

SPEDSSERZA CHIN Rye M ZiEdmie regresji. Średnie wielkości cechy potom- ków w różnych kategoriach wielkości cechy przodków Ryc. 2. Ujęcie graficzne -rozsiewu wzrostu poboro- wych pow. podolskiego gub. moskiewskiej Ryc. 5. Linia regresji wzrostu synów różnych kategoryj wzrostu ojców według Francisa Galtona

Ryc-4. Di agram przeciętnych różnie czaszek paleo- litycznych i przez nie określanych.

Ryc. 55 Składniki morfologiczne rodzaju ludzkiego .

Rome 7 AZ

Publikacja ta daje synoptyczne ujęcie wykładów antropolo- > 25 giiogólnej, wygłaszanych na Katolickim Uniwersytecie i Lubelskim w roku akademickim 1945/46, a poprzednio na Uni. wersytecie Jana Kazimierza, we Lwowie, od roku akademickiego 1913/4 do końca roku 1930 z paroletnimi przerwami w czasie I wojny świa- | towej i kontierencji pokojowej paryskiej. RZE | Pierwotne ujęcie zbliżało się do analogicznych wykładów mo- ] jego nauczyciela profesora Rudolfa Martina (1864-1925) w Zurychu w latach akademickich 1902/3 do 1905/6. Były to wykłady jednoseme- strowe. Ja, uwzględniając obszerniej stronę statystyczną, rozszerzyłem 1 jch rozmiar na wykład dwusemestrowy. Później, w miarę uzupełnia- nia tej dydaktycznej podstawy nowym dorobkiem naukowym, reduko- wałem stopniowo strenę opisową, zwłaszcza anatomiczną, przeciążającą ] pierwowzór. i | Ten organiczny rozwój wykładu sprawił, że z czasem rękopis | j

|

|

PRZEDMOWA |

-

i

przeobraził się w. istne silva rerum, utrzymywane w ladzie przez ramy skoroszytu. Zamierzałem więc przeredagować cały materiał; niestety, brak czasu odsuwał z roku na rok wykonanie zamiaru. Wreszcie spra- ujęli w swoje ręce nakładcy i z inicjatywy dra Stanisława Lama ukazał się wyciąg z kursu antropologii etnicznej w postaci książki pt.: „Człowiek w czasie i przestrzeni. Później obszerniejsze opracowanie tych wykładów, wykonane przy moim współudziale przez moich uczniów, ówczesnych docentów, Jana Mydlarskiego, Stanis- ława Klimka i Stanisława Żejmo-Żejmisa oraz profesora Tade- usza Sulimirskiego, ukazało się na półkach księgarskich w po- staci dzieła pt: „Człowiek, jego rasy i życie. Niestety, tylko pierwszy tom tej publikacji zakończono przed wybuchem wojny: Drugi, już w znacznej części wydrukowany, padł ofiarą niemieckiej tro- - Ę ski o naukę europejską tak, że trzeba go będzie rekonstruować na podstawie zachowanych brulionów rękopisu doc. dra Klimka. Spra- wa wydania wykładów antropologii ogólnej pozostawała nadal w za- _ wieszeniu. Studenci uzupełńiali zaś swoje notatki wykładowe pósłu- _gując się w ostatnich latach dziełami „Zarys antropologii Pol- ski” i „Wstęp do historii Słowian*, wydanymi z inicjatywy

l

TRE"TTNTTWTN TO ZĘWYNNCJE TL ZA MAY;

2

znanego lwowskiego nakładcy Kazimierza Jakubowskiego. Zawie- Pl rały one bowiem szereg rozdziałów poświęconych zagadnieniom antro- pologii ogólnej. Przy nauczaniu metod biometrycznych posługiwano

się książką pt: „Zarys metod statystycznych w za- stosowaniu do antropologii, wydaną przez Towarzystwo Nalikowe Warszawskie. Przy nauczaniu antropometrii analogiczne usłu-

gi oddawały podręczniki Edwarda Lotha, a później Michała Ćwir- ko-Godyckiego. ,

Po wybuchu wojny powróciłem do afrykanistyki zarziuiconej przed piętnastu laty. To odwlekło sprawę prze:edagowania kursu antropo- logii ogólnej, zwłaszcza, że od zimy 1940/41 r. znów zająłem się sla- x wistyką. Wkrótce potem zajęcie Lwowa przez Niemców zupełnie ' zdezaktualizowało sprawę wykładów tego rodzaju. Nasz tajny uni-

wersyte.t we lwowie musiał się bowiem ześrodkować na poloni- styce, historii i prawie. Adepci medycyny, kształceni na „łachkursach”, nie myśleli jeszcze o doktoratach, wymagających zdania „egzaminu* z antropologii.

Sprawa zredagowania Gino kursu Antiopóleci zaktualizo- wała się dopiero w roku 1945, gdy podjąłem się wykładów antropo- logii w Lublinie, pozostawiwszy mój stary skrypt we Lwowie. Załat- wienie tej od tak dawna wlokącej się sprawy oraz przemyślenie róż- nych ogólniejszych zagadnień, wraz z przygotowaniem nowego wy- dania zarysu antropologii Polski stanowią główne moje „zyski” wo- jenne.

W Gliwicach, dnia 10. IX. 1046. Jan Czekanowski.

a "

W.SSECROP

PERSPEKTYWY HISTORYCZNE

Wielkie syntezy XVIII wieku. Połowiczne osiągnięcia XIX wieku Mendelisty- czna synteza XX wieku.

WIELKIE SYNTEZY XVIII WIEKU.

Antropologia zaczyna się wyodrębniać około połowy XVIII wieku jako historia naturalna człowieka. W tym rozumieniu wyłania się ona w dziele Jerzego Ludwika Leclerc Hr. de Buffon (1707— 1788), pt.: „Histoire naturelle gónćrale et particuliere". « Kilkanaście | pierwszych tomów tej pracy, poświęconych ssakom, wychodzi w la- tach 1749—1767. Część anatomiczną opracował Daubenton, Buf- fon zaś ogólne teorie i opisy zwierząt. To, że do czasów ostat- |. nich w szkole średniej używaliśmy nazwy „historia naturalna' dla bio- logii łącznie z mineralogią, uwzględnioną w dalszych tomach wymie- nionego dzieła, unaocznia wielki wpływ, jaki wywarło ono na następ- ne pokolenia. Tom dodatkowy, poświęcony epokom natury, ukazał się w języku polskim w tłumaczeniu Staszica w dwu wydaniach (II wy-. danie Warszawa 1786).

Miejsce człowieka w przyrodzie zostało zresztą już wcześniej ustalone przez współczesnego Buffonowi szwedzkiego systematyka Karola Linneusza (1707—1778), w I wydaniu jego dzieła pt.: „Systema natfurae, seu regna tria naturae systemafice proposita per classes, ordines, genera et species', ogłoszonego w Lej- dzie w roku 1735. Ujął on tam człowieka jako rodzaj rzędu naczel- nych (primates), Używanie u nas w mowie potocznej pojęcia „rodzaj ludzki: jest żywym Świadectwem wielkiego. wpływu, jaki wywarło na ' nasze myślenie dzieło znakomitego szwedzkiego systematyka.

Zasługi Linneusza w dziedzinie antropologii nie ograniczają się jedynie do tego ujęcia. Zawdzięczamy mu ponadto systematy- ras ludzkich, stanowiącą w ciągu przeszło stu lat podstawę na- ch poglądów. Mając do czynienia z zagadnieniem nader trudnym granicza się on właściwie do wyróżnienia mieszkańców znanych pod- czas części Świata. Mówi bowiem zrazu o czterech tylko (1735),

4

a w późniejszych wydaniach o pięciu rasach ludzkich. lch nazwy: Homo europaeus, Homo americanus, H. asiaticus i H. afer Świadczą o tym wymownie. Dopiero w jego późniejszym pięciodzielnym ujęciu, odzwierciedlającym poznanie brunatnej ludności Indonezji i Oceanii, zo- staje położony nacisk na barwę skóry. Przejawia się to w zastąpieniu dawnych geograficznych nazw nowymi: HH. albus, H. cupreus, FI. badius, H. niger i FI. fuscus. ÓK

Ujęcie Linneusza utrzymywało się do czasów ostatnich w podręcznikach szkolnych i w literaturze popularnej, nie tylko w Niemczech, lecz też i u nas. W literaturze popularnej najwyraźniej- szy ślad Linneusza stanowiło oznaczanie Indian amerykańskich mianem „czerwonoskórych'. Klasyfikacja Linneusza przetrwała na- tomiast w podręcznikach w postaci nadanej przez ]. F. Blumenba- cha (1752—1840) w roku 1776. Modyfikacja polegała na zastąpieniu nazw linneuszowskich nowymi. Jemu to zawdzięczamy rasy: kaukaską, amerykańską, mongolską, etiopską i malajską. Zamiast dawnej kon- sekwentnej terminologii opartej na barwie skóry zostało wprowadzo- ne niekonsekwentne geograficzno - etnograficzne mianownictwo z ro- mantycznym oznaczeniem rasy białej mianem kaukaskiej. W ten spo- sób nauka niemiecka wywłaszczyła wielkiego Szweda.

Nie wyczerpuje to oczywiście zasług naukowych Blumenba- cha, uważanego przez Niemców za ojca antropologii. Zawdzięczamy mu bowiem poważne osiągnięcia w dziedzinie badania czaszek, wy- odrębniającego się jako kraniologia, oraz obronę tezy jedności rodzaju ludzkiego. Uważał on, że rodzaj ludzki składa się z jed- nego gatunku. Jest to wielki postęp w stosunku do ujęcia Linneu- sza, w którym genus Hlomo obejmował nie tylko człowieka (FH. sapiens), lecz też i małpy człekokształtne (FI. silvestris), Obecnie wy- odrębnia się hominidy, obejmujące człowieka i małpoluda (Pithec= anthropus) i przeciwstawia, jako jednostkę równorzędną, zarówno anthropoidom (bezogoniastym małpom człekopodobnym), jak też i cy= nopithecidom (pozostałym małpom wąskonosym Azji, Afryki i Gibral- taru). Ta trójdzielna całość jest ujmowana jako wąskonose i przeciw- stawiana szerokonosym małpom Nowego Świata.

Badania XVIII wieku w dziedzinie systematyki człowieka zamyka ujęcie Jerzego Cuvier'a (1769 —1832) z roku 1800. Znakomity ten zoo- log, twórca paleontologii i świetny morfolog, uznał, że należy się ograniczyć do wyróżnienia trzech zasadniczych ras człowieka: białej żółtej i czarnej. On dopiero wysuwa konsekwentnie mor- fologiczny punkt widzenia. Wychodząc, jak można przypuszczać, z sześciodzielnego ujęcia Buffona, który do pięciu ras Linneusza dodał szóstą polarną stawia tezę, że rzekomo czerwonoskóra

5

seryka i północna strefa polarna stanowią teren rasy żółtej, a brunat- Oceania, wraz z barwnym Światem malajskim (indonezyjskim), leżą rubieży odmian żółtej i czarnej.

Trójdzielność uderza nie tylko w barwie skóry i w kształcie wło- sów, na co już Linneusz zwrócił uwagę, lecz też i w innych wła- ściwościach człowieka. Tak na przykład późniejsze badania antropolo- giczne położyły szczególny nacisk na kształt nosa, stwierdzając u od- miany żółtej nosy pośrednie między nosem wąskim i wydatnym od- miany białej a szerokim i płaskim odmiany czarnej. W naszym stule- ciu teza trójdzielności rodzaju ludzkiego została poważ- nie poparta przez wyniki badań fizjologicznych właściwości człowieka.

Ujęcie Cuvier'a, przejaw genialnego wyczucia stosunków rze- czywistych, bardzo powoli zdobywało sobie uznanie. Ustosunkowano się doń nieufnie. Wielki uczony uchodził bowiem za wstecznika, a to dyskwalifikowało w podówczas liberalizujących kołach miłośników antropologii. Istotnie, ustosunkował się on negatywnie do modnych poglądów ewolucjonistycznych i wierzył w stałość gatunków. Pod tym względem był on bodajże konsekwentniejszy od Linneusza.

Dopiero z końcem zeszłego. stulecia ujęcie znakomitego moriolo- ga stało się podstawą poglądów antropologii francuskiej i zatriumio- wało ostatecznie w syntezie Jana Denikera, ujmującej dorobek XIX wieku. Jest ono podwaliną polskiej syntezy antropologi-

cznej i pozyskało sobie tak wybitnych i samodzielnych antropolo- gów niemieckich, jak Egon v. Eickstedt i Karol Saller.

POŁOWICZNE OSIĄGNIĘCIA XIX WIEKU.

Historia naturalna opisywała nie tylko same zwierzęta, lecz rów-

nież ich życie, antropologia natomiast, wyodrębniająca się jako jej dział, w teraźniejszym ujęciu, objęła cały zakres nauk antropolo- gicznych. W jej skład weszły zatem z jednej strony antropologia właściwa, oznaczana przez Niemców jako antropologia fizyczna, z drugiej zaś nauki socjołogiczne, badające wytwory zarówno czne jak duchowe człowieka, łącznie z instytucjami normującymi

etnografią oraz archeologia prehistoryczna. Konsek- ncją tego stanu tzeczy było to, że w ciągu ubiegłego stulecia pra- iropologiczne wahały się w szerokim zakresie od anatomii opi- j człowieka, a zwłaszcza małp, do opisów ludów pierwotnych zwyczajów, wraz z kulturą ludową społeczeństw cywilizowanych,

zywaną w postaci niepisanej tradycji. Należy podnieść, na

ie gromad ludzkich. Należą tu przede wszystkim etnologia

| ł

terenie anglosaskim ten stan rzeczy przetrwał do naszych czasów, jak o tym Świadczą publikacje Królewskiego Brytyjskiego Instytutu Antropologicznego. :

Ta historycznie zresztą uzasadniona nadmierność widnokręgu powodowała, że jako podstawowe składniki niższego rzędu, również i w antropologii, ujmowano poszczególne ludy, a zwłaszcza drobne.

. szczepy. Nie zdawano sobie przy tym zupełnie sprawy z istoty sto-

sunku zachodzącego pomiędzy jednostkami biologicznymi, jakimi dla antropologa rasy, a jednostkami socjologicznymi, jakimi ludy, szczepy albo warstwy społeczne lub grupy wyznaniowe.

Synteza Cuvier'a ograniczyła się do przeciwstawienia tylko trzech form skrajnych, wykazujących bardzo jaskrawe różnice. Stwarza ona schematyczną podstawę systematyki człowieka. Nie umożliwia na- tomiast dokładnego zaszeregowania poszczególnych osobników, a zwłaszcza ich czaszek, do jednej z trzech odmian. W strefach bo- wiem ich zetknięcia, jak na przykład w Afryce północnej lub Oceanii mamy wielkie bogactwo form przejściowych. Zdając sobie sprawę z tego stanu rzeczy zaczęto poświęcać coraz więcej uwagi pomiarom antropologicznym, dokonywanym zrazu przede wszystkim na czaszkach, skutkiem czego kraniometria przez czas dłuższy stanowiła pod-

stawowy dział antropologii.

Pierwszą próbę głębszego wyzyskania doświadczeń zdobytych przez badania pomiarowe kształtów ciała ludzkiego, w dwa lata po śmierci Blumenbacha, podjął szwedzki uczony Andrzej Ret- zius (1796—1860). Polegała ona na wprowadzeniu do badań antro- pologicznych obliczenia wskaźnika głównego, to znaczy stosunku największej szerokości czaszki (głowy) do jej największej długości, wyrażonej początkowo w tysięcznych, a później w setnych.

Osiągnięty wynik olśnił wszystkich. Okazało się bowiem, że dla czaszek Szwedów Średnia arytmetyczna wskaźnika głównego wynosiła tylko 773:1000, podczas gdy Lapończycy mieli czaszki bardzo zaoktą- glone czyli krótkie o wskaźniku przeciętnym 865:1000, u Finów zaś stwierdzono pośrednią wielkość wskaźnika o przeciętnej 808:1000. Zinterpretowano ten wynik w perspektywie etnograficznej twierdze- niem, że Finowie mieszańcami Lapończyków i Szwedów. Tak za- częła się po dzień dzisiejszy, co prawda w nieco zmodyfikowa-

nej postaci, trwająca dyskusja na temat długogłowców

i krótkogłowców, przy czym nad tymi ostatnimi ciąży odraza żywiona przez Szwedów do włóczęgów północy.

Jakkolwiek dyskusja spowodowana przez Retziusa odegrała poważną rolę w historii antropologii, budząc szerokie zainteresowanie jej zagadnieniami, to przecież znacznie ważniejsze było to, że w łą-

ów biologicznych odmian Cuvier'a i sprawa klasyfikacji po- czególnych osobników, czyli określanie systematyczne czło- wieka. Zrazu, co prawda, wyobrażano sobie naiwnie, że zaliczenie osobnika na podstawie wskaźnika do kategorii długo- lub krótkogłow- ców jest równoznaczne z określeniem jego przynależności systematy- cznej, a obliczenie odsetków osobników tych kategotyj pokrywa się z analizą ilościową składu antropologicznego grup ludzkich.

To zbyt daleko posunięte uproszczenie spowodowało wielkie rozczarowanie ogólne. Zaczęto powszechnie mówić o kryzysie antropologii. Ówczesne pesymistyczne nastroje, spowodowane głęboko odczutym zawodem, odzwierciedliły się w historycznym prze- mówieniu znakomitego starego Rudolfa Virchowa (1821—1002) na kongresie antropologów niemieckich w Lindau w roku 1899. Stwier- dził on wtedy, że antropologowie nie umieją określać przynależności rasowej szczątków kostnych i nie dorównują pod tym względem ani paleontologom, zajmującym się kośćmi zwierzęcymi, ani botanikom, umiejącym odróżniać gatunki pszenicy i jęczmienia na podstawie opa- lonych ziarn znajdowanych w pałafitach.

Ta krytyczna ocena ówczesnej antropologii zamyka oczywiście oczy na fakt, że zoologowie i bołanicy święcili swoje sukcesy zajmu- | jąc się nie tak drobnymi jednostkami systematycznymi, jakie przed. | miotem troski antropologów. Jednakowoż to, że w dziesięć lat po przemówieniu Virchowa przypadło mi w udziale wykazanie, rozwiązanie zagadnienia określania systematyczne- go osobnika jest możliwe, stanowi konsekwencję postawienia tej kwestii na porządku dziennym przez osiągnięcia Retziusa.

Triumf poglądów ewolucjonistycznych w drugiej połowie zeszłego stulecia spowodował z jednej strony lekceważenie

resowanie zagadnieniami antropologii zoołogicznej, zajmującej się pra-

trycznej dał zaś metody dokładnego opisu grup ludzkich, ujmowa- nych jako odmiany lokalne, rzekomo wtórnie wyrównane wskutek wy- krzyżowania, a przez wzgląd na to ujmowane jako nowe jednostki biologiczne. Ogólne przeorientowanie się antropologii w kierunku anatomii porównawczej powoduje, miarodajną staje się definicja Pawła Broca, który ujmuje jako naukę zajmującą się badaniem rodzaju ludzkiego jako* całości, z uwzględnieniem jego części i sto- unku do pozostałej przyrody. :

Szerokie zastosowanie metody geogralicznej do- owadziło do poznania zasięgów terytoriów antropologicznych o przy-

zności z nią znalazło się na porządku dziennym zagadnienie skład-

zagadnień systematyki człowieka, z drugiej zaś obudził wielkie zainte-

blematem stosunku człowieka do małp. Rozwój techniki antropome-

„50 eż]

8

bliżenie jednakowej ludności. W ten sposób, nie zajmując się właś- ciwie systematyką, z końcem zeszłego stulecia, okólną drogą, dobrnię- to do ujęcia składników ludności europejskiej. Nie rozumiano jedynie, czemu W.Z. Ripley, po zrewidowaniu całego ówczesnego materiału, doszedł do wyodrębnienia trzech ras; mówiąc w tekście właściwie o czterech, gdy natomiast |. Deniker, na podstawie tegoż materiału, wyróżnił ich dziesięć, odróżniając, co prawda, sześć pierwotnych i cztery wtórne. Nie zdołano zdać sobie sprawy z istoty stosunku zachodzącego pomiędzy tymi dwoma ujęciami, osiągniętymi przy za- stosowaniu metody geograficznej. Wskutek tego rozpowszechniła Się opinia, że zachodzi tu sprzeczność komosów WEZ antro-

pologię, jako naukę pracującą niedostatecznie dokładnymi metodami.

Sprawa zastosowania ścisłych metod badania od bardzo dawna absorbowała antropologów. Z tych względów zaczęto stoso- wać pomiary. Pózwoliło to Queteletowi w roku 1838 na wyka-

zanie, że w grupach uważanych za jednolite rozsiew poszczególnych .

osobników naokoło przeciętnego może być przedstawiony przez czło- ny rozwiniętego dwumianu Newtona. W roku 1883 profesor Uni-

wersytetu Dorpackiego, Ludwik Stieda, zastosował matematyczne .

pojęcie błędu prawdopodobnego jako podstawę oceny wyników an- tropologicznych, a krzywą błędów (Gaussa) zastąpił tak kłopotliwy w zastosowaniu dwumian Newtona. Wreszcie w roku 1886 Francis Galton zastosował metody analityczne staiystyki matematycznej przy badaniu dziedziczności, dając impuls do świetnego rozkwitu nowo= czesnej atropologii.

Można powiedzieć zupełnie ogólnie, że w zeszłym stuleciu wy- konano olbrzymie prace, osiągnięto wiele wyników szczegółowych, nie umiano ich jednak ująć syntetycznie. Wskutek tego nie zdołano się uwolnić od uczucia rozczarowania spowodowanego niepowodze- niami poczynań optymistów połowy tego dziwnego stulecia.

MENDELISTYCZNA SYNTEZA XX WIEKU. »

Najdonioślejszym w skutkach zdarzeniem w historii antropologii zeszłego stulecia było zwrócenie uwagi na zagadnienie dziedziczności. Jeszcze ważniejsze było co prawda późniejsze sprecyzowanie przez Davenporta twierdzenia, że barwa oczu dzie- dziczy się według praw Mendela. Nieco później Eugeniusz Fi- scher unaocznił toż samo co do tóżnych cech u murzyńsko - holen- derskich bastardów. Niestety badacze ci nie dawali dostatecznie Ści-

słych dowodów. Z tego powodu biometrycy angielscy mogli jeszcze *

1

9

długo odrzucać tezę mendelistycznej dziedziczności cech antropologicz- nych i bronić podstawowych tez darwinizmu.

Jednakowoż już w roku 1921 zdołałem wykazać, że prawa regre- sji Galtona i prawidłowości, stwierdzone przez Pearsona i jego współpracowników, stanowią konsekwencje rachunkowe praw dziedzi- czności Mendela. Później wykazałem ponadto, że przy oparciu się na nich uzgodnienie ogólnego prawa dziedziczności z faktami obser- wacii leży w. dziedzinie zupełnie elementarnego rachunku. W ten spo- sób został przygotowany teren dla mendelistycznej synte- zy przeistaczającej antropologię w naukę ścisłą.

Bezpośredniego a zarazem Ścisłego dowodu dziedziczności men- ' delistycznej u człowieka dostarczyły dopiero badania nad właściwoś- ciami serologicznymi krwi. Zawdzięczamy je nie antropologom, lecz serologom: Edwardowi v Dungernowi i Ludwikowi Hirszfel- dowi. Matematyczne ich ujęcie, już znacznie dawniej znane w lwow- skim Zakładzie Antropologicznym, zostało ogłoszone przez Feliksa Bernsteina w roku 1924. W tej dziedzinie osiągnięto wprost „astronomiczne zgodności teoretycznych przewidywań z wynikami obserwacji.

Mendelistyczne podejście do zagadnień antropologii umożliwiło głębokie wniknięcie w istotę struktury biologicznej grup ludzkich. Zorientowano się, że określenie systematyczne badanych osobników uwalnia nasze pole widzenia od komplikacyj wnoszonych przez zmien- ność (variability), Stwarza to analogiczne warunki do tych, jakie poz- woliły na osiągnięcie tak Świetnych wyników w serologii. Wskutek tego sprawa przebudowy antropologii na naukę ścisłą staje się za- gadnieniem bardzo realnym i niezbyt nawet trudnym do urzeczywist- nienia. W praktyce sprowadza się to bowiem do dociągnięcia morfologii do poziomu serologii.

Raźnie posuwającej się mendelistycznej syntezie towarzyszyło wzmożenie zainteresowania zagadnieniami systematyki człowieka. Sta- nowiło to konsekwencję określania systematycznego badanych osob- ników, schodzącego teraz do roli jednej z prac przygotowawczych, poprzedzających przystąpienie do właściwego badania. Równolegle do tego rozwoju nowoczesnej antropologii postępowało wzmaganie się zainteresowania zagadnieniami jej nawiązań socjologicznych. Jej dawne porównawczo-anatomiczne ujęcie, odzwierciedlające się w definicji Broca, ustępowało nowemu, ześrodkowującemu antropologię na ba- daniu człowieka jako podłoża zjawisk społecznych. W ten sposób przesuwano się od rozpatrywania człowieka w per- spektywie czasu biologicznego do badania go w perspektywie czasu!

10

socjologicznego. To aktualizowało hipotezę stałości typu antropolo- gicznego i bardziej harmonizowało z zainteresowaniami systematycz- nymi. ż Naszkicowaliśmy tu w bardzo ogólnych rysach tendencje roz- "wojowe antropologii w ostatnich dwustu latach. Uderza tu przede wszystkim olbrzymia różnica w ogólnym nastawieniu, zachodząca mię- dzy wielkim rozmachem wieku XVIII, osiągającego potężne syntezy, a drobiazgowym przyczynkarstwem wieku XIX, spętanego w drugiej połowie ewolucjonizmem. Odwrotną stroną tej dosyć powierzchownie potraktowanej syntezy stanowiło przypisanie nadmiernego znaczenia teorii doboru i walki e byt, co na terenie an- tropologii doprowadziło do lekceważenia systematyki, a w dalszej kon- sekwencji, w życiu do ekscesów namiętnie propagowa- nego rasizmu. Stanowił on bowiem praktyczny wynik przedwczes- nych i obiektywnie nie uzasadnionych uogólnień.

W naszym XX stuleciu, olśnionym i zgnębionym praktycznymi za- stosowaniami wiedzy teoretycznej, staje się najwyższym wskazaniem realizacja postulatu przebudowy antropologii na na- ukę ścisłą. Umożliwi to skuteczne przeciwstawienie się ciągle i konsekwentnie ponawianym próbom propagandowego wyzyskania tej dziedziny wiedzy dla celów ubocznych, nie mających nic wspól- nego z duchem nauki. Wystarczy tu przypomnieć, prócz rasizmu, z jednej strony próbę zaangażowania antropologii w obronie planta- torów, używających niewolniczych murzyńskich rąk roboczych, z dru- giej strony zaś sekundowanego przez Lombroso'a ataku antropo- logii kryminalnej na kodeks karny, stanowiący gwarancję swobód obywatelskich przez odgraniczenie dozwolonego od zakazanego.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

DZIEDZICZNOŚĆ*

Mendelizm. Tablica korelacji. Regresja i współczynnik dziedziczności. Prawa Galtona i Pearsona a darwinizm. Ogólne prawo dziedziczności.

. MENDELIZM.

Wobec tego, że punktem zwrotnym w rozwoju nowoczesnej an- tropelogii było zwrócenie bacznej uwagi na dziedziczność, a w dal- szej konsekwencji oparcie naszej syntezy na prawach dziedziczności odkrytych przez przeora Grzegorza Mendela (1822—1884), musimy przede wszystkim krótko omówić te prawa.

Tak zwane prawa Mendela stanowią wynik syntetyczne- go ujęcia następujących obserwacyj:

Jeśli, skrzyżujemy dwie ustabilizowane formy, różniące się między sobą tylko jedną cechą, to potomstwo takiego rodzaju rodziców bę- dzie się składało z osobników jednakowych co do tej cechy. Będzie to albo jej postać pośrednia, albo też identyczna z jednym z rodzi- ców. W tym ostatnim przypadku mamy tak zwane zjawisko do-- minacji. W pierwszym przypadku mówimy o braku dominacji. To pierwsze pokolenie potomne oznacza się powszechnie symbolem Fi, pokolenie rodzicielskie zaś literą P.

Przy krzyżowaniu osobników pokolenia Fi pomiędzy sobą otrzy- mujemy pokolenie F2. W pokoleniu tym występują formy charaktery- styczne nie tylko dla pokolenia F1 (rodziców), lecz też i właściwe po- koleniu dziadków (P). Zjawisko to nazywamy rozszczepianiem się albo segregacją mieszańców. Wyłaniają się tu bowiem formy pierwotne obok form mieszanych.

Ilościowy stosunek form pierwotnych do ich mie- szańców, wyłaniający się w pokoleniu F2, jest stały. Każda forma

*) Ten najtrudniejszy rozdział został wysunięty na miejsce naczelne, gdyż stanowi podstawę „antropologii teoretycznej”. Czytelnikowi nie obznajomionemu z elementami analizy matematycznej dla zrozumienia następnych rozdziałów wy-

starczy jednak znajomość praw dziedziczności w zakresie dawanym przez licealne podręczniki biologii.

12

pierwotna, właściwa dziadkom, stanowi ćwierć wnuków, zaś forma mieszana, właściwa rodzicom, połowę wnuków. Mamy zatem sto- sunek: l 281

Natomiast przy dominacji, wobec nieodróżniania mieszańców od je- | dnej z form pierwotnych, mamy oczywiście stosunek: 153 W ten sposób dochodzimy do trzech praw Mendela: 1) Prawo dominacji. 2) Prawo rozszczepiania albo segregacji. 3) Prawo czystości gamet.

To ostatnie prawo jest jedynie ujęciem faktu, że produkt płcio- wy (jajko, plemnik) gameta, przenósząca z pokolenia na pokole- nie elementy dziedziczne geny, odpowiadające atomom świata fizykalnego, nie ulega przeobrażeniom wskutek przejś- cia przez proces krzyżowania. Innymi słowy, u wnuków, potomstwa rodziców mieszanych, występują wyłącznie geny identycz- ne z występującymi u dziadków. W łączności z tym należy nadmie- nić, że rodzice, gdy mieszańcami wytworzonymi przez skrzyżowa- nie dwu osobników różniących się co do jednej tylko cechy, deter- minowanej przez zespolenie jednej pary genów, wytwarzają gamety o jednym genie tej pary. Qiamety te identyczne albo z gametami macierzystymi, albo z ojczystymi.

Istotę powstałą przez zlanie się dwu gamet, męskiej i żeńskiej, nazywamy zygotą. Powstałe ze zlania się dwu gamet o identycz- nym genie nazywamy homozygotą, natomiast ze zlania się gamet o różnych genach powstają heterozygoty. Parę genów, determinu- jących cechę i nie mogących wchodzić w skład jednej gamety, nazy- wamy allelomorfami. Oznaczamy je parą liter, wielką i małą. W razie dominacji litera duża jest zarezerwowana dla genu dominującego. Homo- zygotami zatem AA i aa, zaś heterozygotami Aa i aA. Przy gametach © wzorze A lub a powyższe cztery kombinacje równie prawdopo- dobne przy zapłodnieniu. Stąd stosunek 1:2:1, zaś przy dominacji 1:3.

W przypadku, gdy w skład wykrzyżowującej się grupy osobni-- ki o strukturze AA weszły w ilości m, a osobniki o strukturze aa w ilości n, przy czym:

jeśli oznaczymy: iD >= =Qq mn mn

i wskutek tego: pr+rq=1l . . . (1),

13

w takim razie w składzie wykrzyżowanej mieszaniny (populacji) soszczególne kategorie potomków występują w następujących ilościach:

AA . . . . p2 Aa lub aA . 2pq Adria S ZAS ĄY Razem ROR

Przy niczym nie zakłóconym wykrzyżowaniu się stosunek po- wyższy nie ulega zmianie przy przechodzeniu do następnych pokoleń. Gdyby zaś zmiana powyżej podanego stosunku nastąpiła, to Świad- czyłoby to o interwencji procesu selekcyjnego.

Tak oto przedstawia się istota mendelizmu w jego najprostszej postaci. Sprawa komplikuje się oczywiście, gdy mamy do czynienia z dwiema lub znaczniejszą ilością cech, w najprostszym znowu przy- padku od siebie niezależnych. Nie będziemy ich tu rozpatrywali. Póź- niej zanalizujemy jedynie przypadek, gdy mamy trzy równorzędne ge- ny, z których jeden wchodzi do gamety, a wskutek tego tylko dwa wchodzą w skład zygoty. Ten przypadek zachodzi przy dziedziczeniu się właściwości serologicznych krwi.

TABLICA KORELACJI.

Drogą bardzo prostych rozważań kombinatorycznych stwierdza- my, że w wykrzyżowanej populacji, posiadającej zarówno ojców jak i matki o składzie:

(p+q)?=p?+2pq+q2=1 . . . . (2) i nie ulegającej procesom selekcyjnym, Wzaae, loda ojców i synów można ująć poniższą tabelą, oznaczaną mianem tablicy ko- relacji: TABL. I. : Tablica mendelistycznej korelacji ojców i synów.

AR O j c o w i e |

Kategorie AA Aa, aA | aa | Razem bwa | papa a> > (6 | | | p*q+p*q* | p*q+2p*q*+pq* | p?q+rpq? 2pq

pq*+q*

p*q”+pq*

2pq q>

Tablica powyższa stanowi rezultat swobodnego, to znaczy przez dobory (np. płciowy) nie zakłóconego kojarzenia się ojców z matka- mi, jak to podaje poniższa TABL. Il. Mamy tam liczebności poszczegól-

14

nych kategoryj dzieci dla każdej kombinacji rodziców. Litery w na- wiasach podają skład genowy kategorii, a wyraz przed nawiasami jej liczebność. Tak np. PJ oznacza, że osobniki o genach AA występują w ilości p4.

TABL. II. Liczebności kategoryj przy swobodnym kojarzeniu się rodziców.

>

Kategorie AA Aa,aA | ć a Liczebność = | 2pq |- q? z) ż 2 p” po(AA) | Psa) | P'?(Aa) pomas | pąz(Aa) © | aaa | ża | prafa) | Ze (Aa) Hjaa, | aa qe pąz(Aa) | PaXAA q'(aa)

Identyczne tablice z TABL. I otrzymujemy dla ojców i córek, matek i synów oraz matek i córek. Natomiast dla dziadków i wnu- ków w analogiczny sposób, jak dla ojców i synów, otrzymujemy tablicę: i

TABL. III. Tablica mendelistycznej korelacji dziadków i wnuków. sa DEE > i a d k o w i e _. | Kategorie Aa, aA aa Razem EA I 1 3 1 1 4 —p3 -—-p3 —n2aż —n2a2 2 | AA p*+ zP*q 2P'q+o PQ 2P*q p = 3 1 | 1 | 3 =nry$, —p2q2 faz SE c= 8 420 APO PSTZP SPO 75.Bd zP?A*tZPd 2pq BE | | e | aa 29 Lo? bd2 | pg ge | q2 2 2 2 2 - Razem p 2pq q2 1

15

e powyższe skonstruowane w ten sposób, że każdej katego- ojców (dziadków) odpowiada jedna kolumna pionowa. Natomiast

J przecięciu kolumny z wierszem jest podana liczebność, jakiej przy ziedziczności mendelistycznej oczekiwać należy dla odpowiedniej ombinacji kategoryj ojców i synów (dziadków i wnuków). Tak na rzykład widzimy, dla synów kategorii AA, posiadających ojców categorii Aa, aA, należy oczekiwać liczebności: p3q + p2q2.

: Porównując powyższe tablice stwierdzamy, że istota różnicy po-

między nimi polega na tym, że powodowana przez dziedziczność nadwyżka ponad liczebność, jakiej należałoby oczekiwać, gdyby po- tomkowie nie byli podobni do przodków, ulega redukcji, gdy prze- chodzimy od synów do wnuków.

Jeśli zarówno ojcowie, jak i synowie kategorii AA reprezen- towani w liczebności p2, to przy braku związku między właściwo- ściami ojców i synów należałoby oczekiwać, że synowie kategorii AA, posiadający ojców tej samej kategorii, wykażą liczebność p4. Tablica powyższa wykazuje zaś, że przy dziedziczności mendelistycznej wy- stępuje tu nadwyżka, wynosząca:

S—PSGZES AZ (3)

Nadwyżka ta może być uważana za miarę podobieństwa, względnie za miarę dziedziczności. Dla dziadków i wnuków wynosi ona zaś:

| $> PG W 27188)

Jak widzimy, jest ona tu dwukrotnie mniejsza. Na tej podstawie mó- wimy, że wnuki do swoich dziadków dwukrotnie mniej podobne, niż dzieci do rodziców.

Drogą analogicznego postępowania możemy ustalić nadwyżkę e dla dowolnej kombinacji pokoleń, Dla każdego następnego jest ona dwukrotnie mniejsza. Oczywiście wszystkie pozostałe współczynniki tablicy ulegają odpowiednim przeobrażeniom przy redukowaniu się nadwyżki e,

Powyższe prawidłowości występują w klasycznej postaci przy dziedziczeniu odkrytej przez Landsteinera w roku 1929 właściwo- i serologicznej krwi człowieka, oznaczanej jako zróżnicowanie na ategorie M, MN i N.

6

dej kategorii synów (wnuków) odpowiada jeden wiersz poziomy. -

16

REGRESJA I WSPÓŁCZYNNIK DZIEDZICZNOŚCI.

Jeśli przyjmiemy, że stopień wielkości badanej cechy, na przykład pigmentacji, u osobników kategorii AA wynosi 1, zaś dla kategoryj

Aa, aA Ila i wreszcie dla kategorii aa 0, to w takim razie pro-

ste obliczenie średnich arytmetycznych w poszczególnych kolumnach pionowych omawianej tablicy korelacji stwierdza wyniki podane w po- niższej tablicy:

TABL. IV.

Średnie wielkości cechy potomków obliczone dla poszczególnych

kategoryj przodków.

Wielkość cechy przodków 0 A 1

; > > 1 1 1 1 1 Wielkość cechy synów zP zP+q Ba Wielkość cechy wnuków =D e 5 Skiż 3 4 8 4 4

Wielkość cechu prawnuków gP = ze k = 4 8 16 8 8

; 22 ź 15 15 1 15 1 Wielkość cechy praprawnuków 16P i ate5 PSG

Tabela powyższa podaje, wtedy, gdy u przodków (np. ojców) ce- cha wzrasta od Odo 1, to u synów podnosi się ona o 1fe, u wnuków o 1/4, u prawnuków o fs, itd.

Wielkości te można przedstawić graficznie. Jak widzimy to w danym przypadku linie proste. Jest to konsekwencja mendelistycz- rego rozszczepiania nie skomplikowanego przez dominację, Linie te nazywamy liniami regresji. lch poziomy zależą od wielkości p, ich nachylenia natomiast wielkościami stałymi, właściwymi dła ka- żdej generacji potomków. Tangens kąta nachylenia linii regresji został do statystyki wprowadzony przez Karola Pearsona. Jestto współ- czynnik współzależności, ujmujący stopień związku dwu zja-

*

4 4 PF «TYTERSEP Y 1dW 4 FP OAZA p 4 t

wisk. W danym zastosowaniu ujmuje on stopień podobieństwa kre- wnych różnych pokoleń i służy jako współczynnik dziedzicz- ności.

Ryc. 1.

Linie regresji. Średnie wielkości cechy potomków w różnych kategoriach wielkości cechy przodków. 1. Średnie cechy synów w różnych kategoriach cechy ojców. 2. Średnie cechy wnuków w różnych kategoriach cechy dziad- ków. 3. Średnie cechy prawnuków w różnych kategoriach cechy pradziadków.

Przy mendelistycznej dziedziczności, nie skomplikowanej przez zjawisko dominacji, współczynniki dziedziczności wielkościami sta- łymi konstantami biologicznymi. Podaje te wielkości po- 1iższa tabela, uzupełniona danymi pominiętymi w TABL. IV.

|:

TĄBL. V.

Współczynniki dziedziczności mendelistycznej. (Rozszczepianie nie skomplikowane przez dominację).

Kategorie pokrewieństwa REA) BBikt dziedziczności

wa a GE A REZ IE TD Dziadkowie g wnuki AC EO nP 0.2500 Piadziadkowiestsptawnukw "rea boa e Gy ttć 0.1250 Prapradziadkowie i praprawnuki . . . « . . . «o. . o. 0.0625 Przodkowie i potomkowie n-tego pokolenia . . . . . . . (0.5)n RodzEnsStWO PORZ RARE a M PACAN OO ASA. 0.5 Stryj owieAN dratankOWIEMA SN AZJA OAZA ORA 0.25 Kużyni pierwszegośstopmia 050000300 42053: 0.125

Przy dominacji sprawa komplikuje się wskutek nieodróż- niania kategoryj Aa i aA od kategorii AA. Powoduje to zmniej- szenie wielkości współczynnika dziedziczności, Staje się on wtedy wielkością zmienną, zależną od wielkości q, to znaczy od względnej liczebności składnika ustępującego dominujące- mu. Przy dwu wykrzyżowujących się składnikach wielkości współ- czynników dziedziczności oblicza się wtedy bez trudu na podstawie * poniższych wzorów:

SPSK TABL. VI. Współczynniki dziedziczności mendelistycznej. ć (Rozszczepianie skomplikowane przez dominację, przy dwu wykrzyżowujących się składnikach).

Współczynniki

Kategorie pokrewieństwa Wied ROŚŚ

andziać? RMA Rodzice i dzieci 1+q Dziadkowie i wnuki 2(1+q) Pradziadkowie i prawnuki 4(1-+q)

q

Przodkowie i potomkowie n-tego pokolenia QwI(1 Fq)

Rodzeństwo

ZONA s q_ Sttyjowie Wwbratankowiej- + 030, won, 3 =F 4149) j 1 A

Kuzyni pierwszego stopnia . I dza

"Należy oczekiwać, te prawidłowości będą się realizowały przy iedziczeniu się zróżnicowania serologicznego krwi człowieka, odkry- o w roku 1041 przez Landsteinera i Wienera, a polegającego przeciwstawieniu kategoryj: Rh-+ i Rh —.

Porównując obiedwie powyższe tablice współczynników dziedzi- czności stwierdzamy przede wszystkim, że dziedziczność nie skomplikowana przez zjawisko dominacji stanowi przy- padek poszczególny dziedziczności skomplikowanej przez dominację. Wartość TABL. V otrzymujemy bowiem z TABL. VI w przypadku, gdy:

q= 1.

W ogóle można powiedzieć: im q jest większe, to znaczy im jest bliższe wielkości 1, innymi słowy im mniej liczny jest składnik domi- nujący, a zatem im mniejsze wnosi on komplikacje, tym wyższe war- tości osiągają współczynniki dziedziczności i tym bardziej zbliżają się one do wielkości osiąganych przy dziedziczeniu nie skomplikowanym _ przez zjawisko zmienności.

Wreszcie należy jeszcze podnieść, że wartości współcz y n-

ników dziedziczności nie skomplikowanej przez do-.

minację nie ulegają żadnym zmianom przy powięk- szaniu się liczby wykrzyżowujących się składników populacji. Natomiast przy dziedziczeniu skomplikowanym przez dominację, w razie większej ilości składników | niż dwa, linia regresji nie jest prostą, a współczynnik dzie- |dziczności może być ujęty tylko znacznie bardziej skomplikowanymi | wzorami, stanowiącymi uogólnienia podanych w TABL. V.

Wszystkie powyższe wyniki stanowią dedukcje wynikające z praw dziedziczności Mendela. Te drogą indukcji, na podstawie obserwacji „sformułowane prawa stanowią tu założenia. Znajdujemy się zatem na terenie nauki ścisłej. Musimy więc jeszcze skontro- lować materiałem obserwacyjnym dedukcje, wynikające z indukcyj- nych uogólnień.

listyczną interpretację dorobku darwinistycznej szko- biometrycznej. |Jeszcze w roku 1900 Karol Pearson dał iższe zestawienie współczynników dziedziczności obliczonych na stawie obserwacji:

Praca ta została wykonana w 35-leciu poprzedzającym moją men- ;

Pokrewieństwo

I krewny Il krewny Ojciec Syn » 22) 5 Córka Matka Syn Córka » Sy 5 Córka Ogier Źrebię Klacz * Dziadek Wnuk ŁŁ) 12 Brat Brat 22)

2) » Siostra Siostra 1, »

» » Brat Brat 21

DJ : »

Całe rodzeństwo

TABL.

VII

Współczynniki dziedziczności według K. Pearsona (1900).

MęasbGew ray ubrażdsa my,

Anglicy, warstwy Średnie

21 ŁŁ) » u Indianie Ameryki Północnej .

u 6) DO » ee Konie (Thoroughbred Fiorses) .

2) 1) »

2) » 1) Psy (Basset Founds) Anglicy, warstwy średnie Indianie Ameryki Północnej Konie (Thoroughbred Florses) Anglicy, warstwy średnie Indianie Ameryki Północnej Konie (Thoroughbred Florses) Anglicy, warstwy średnie Indianie Ameryki Północnej Konie (Thoroughbred Florses) Psy (Basset Flounds) .

>

Cechy krewnych

I krewny

Wzrost

1,

Ws. główny Ł2) Maść Ł2)

m

Wzrost Ws. główny Maść Wzrost Ws. główny Maść Wzrost Ws. główny Maść

II krewny

Przedramię Wzrost

» Wzrost Ws. główny Maść Wzrost Ws. główny Maść Wzrost Ws. główny Maść

Współcz. dziedzicz-

ności

0.369 0.396 0.360 0.302 0.284 0.370 0.300 0.517 0.527 0.335 0.134 0.391 0.379 0.623 0.444 0.489 0.693 0.375 0.340 0.583

ć » » 0508

ROR WRC WIRD) 1 OSG OROWACZ OCE IZY RCW W PORZ Ć

21

Odpowiedź na pytanie, czy wyniki podane w TABL. VII można uznać za zadowalającą kontrolę naszych dedukcyj, nie jest zadaniem tak prostym, jakby tego można oczekiwać przez wzgląd na powyższe genetyczne uzasadnienie naszych twierdzeń. Istotny kłopot sprawiają duże różnice między obliczonymi wielkościami współczynników dziedziczności. Tymczasem niesposób jeszcze dokładnie ustalić, jak wielkie rozbieżności wyników zawdzięczamy technicznym niedociąg- nięciom metod obliczania współczynników dziedziczności cech niewy- miernych, a co można złożyć na karb przypadku statystycznego w wy- nikach badań nad cechami wymiernymi.

Również i to, że współczynniki dziedziczności cech niewymier- nych, jak maść, wyższe od współczynników cech wymiernych, jak wzrost łub wskaźnik główny, jest powodowane przez technikę obli- czania. Metody obliczania współczynnika dziedziczności cech niewy- miernych dają wyniki nie zredukowane przez konsekwencje kompli- kacyj wnoszonych przez zjawisko dominacji. Przyczyny niedokładno- ści obliczeń tkwią tu w wątpliwych założeniach, uzasadniających obli- czenie. to: założenie prostolinijności linii regresji i normalności (gaussowskiej) rozsiewu. Przy mendelistycznej dziedziczności pierwsze założenie jest nie zawsze uzasadnione, drugie zaś stanowi w swoich skutkach nieobliczalne uproszczenie. Zważywszy to wszystko musimy się ograniczyć do stwierdzenia, że niższe współczynniki cech wymier- mych w wynikach badań Galtona nad dziedzicznością wzrostu i Boa- sa nad dziedzicznością kształtu głowy przemawiają za tym, zacho- tu komplikacje wniesione przez zjawisko dominacji.

Do tego stwierdzenia musimy się ograniczyć. W każdym razie możemy twierdzić, że powyżej podane wyniki badań szkoły biome- rycznej nie dostarczyły żadnych faktów obserwacji, które pozostawa- yby w sprzeczności z naszymi dedukcjami opartymi na założeniu Sziedziczności mendelistycznej. Wreszcie należy jeszcze nadmienić, ze szkoła biometryczna nie dała